środa, 6 stycznia 2016

Niall i Harry cz.1

6 stycznia czyli nqjgorszy dzień w moim życiu. Nie dosyć,że rodzina się mnie wyparła to jeszcze przyjaciele odwócili się do mnie plecami. No lepej być nie mogło. Mam dopiero 15 lat,a już nie wiem co mam zrobić. Jedynym chyba wyjściem z tej sytuacji jest poprostu wyprowadzenie się do mojej babci,ale za nim to zrobie zadzwonię do niej i jej wszystko opowiem.
-Halo?-Już po pierwszym sygnale usłyszałam głos mojej babci
-Babciu muszę ci coś powiedzieć-Mój głos zaczął się łamać
-No to słucham?
-Bo widzisz moja rodzina się mnie wyparła i nie mam co zrobić-Zaczęłam głośno szlochać. Moja babcia westchnęła
-Nie wierzę kogo ja wychowałam. Selena nic się nie martw. Spakój swoje najpotrzebniejsze rzeczy i przychódź do mnie
-Dziękuję ci babciu-Rozłączyłam się. Wyjęłam z szafy walizkę i zaczęłam wrzucać najpotrzebnejsze rzeczy.
Jak dobrze,że mam taką babcię.W każdej sprawie mogę się do niej zwrócić. To właśnie ona zastępuje mi matkę,której tak wprawdzie nie miałam. Gdyby nie moja babcia to ja nie wiem co by ze mną było. Albo bym weszła na złą drogę,tak zwaną drogę pijacką,albo poprostu by mnie tutaj już nie było.
Zamknęłam swoją walizkę i zeszłam na dół.Wszyscy siedzieli w salonie.Założyłam buty i kurtkę
-A Ty dokąd się wybierasz?
-Nie Twoja zasrana sprawa-Otworzyłam drzwi i wyszłam.Skierowałam się w stronę mojego ,,nowego domu".
Szłam zatłocząną ulicą Londynu. Na niebie pojawiły się chmury zapowiadające deszcz. Taka pogoda pasuje do mojego jakże fantastycznego nastroju. Chociaż raz w życiu chciałabym poczuć się w pełni szczęśliwa. W końcu doszłam do mojego wyznaczonego celu. Przeszłam przez furtkę i weszłam do domu. Wtuliłam się w moją babcię
-No już dobrze,teraz jesteś bezpieczna
-Mam taką nadzeję-Usłyszeliśmy pukanie do drzwi. Babcia poszła otworzyć. W progu stanęli dwaj chłopacy
-Dzień dobry,przyszliśmy tutaj bo dowiedzieliśmy się,że pewna młoda dama ma kłopoty
-Seleno podejdź tutaj-Podeszłam bliżej
-Jestem Harry-Odezwał się chłopak w lokach i uścisnął moją dłoń
-A ja jestem Niall-Niebieskooki chłopak uśmiechnął się do mnie
-Miło mi Was poznać,ja jestem Selena
-Wejdźcie do środka-Chłopacy zrobili to oco poprosiła ich moja  babcia
-Chcecie coś do picia?-Zapytałam się,na co obydwoje przytaknęli
-To ja pójdę zrobić herbatę,a Wy idźcie do salonu-Usiedliśmy wszyscy na skórzanej kanapie.Nastała między nami cisza,którą Niall przerwał
-A więc Seleno powiedz nam jaki masz problem
-No nie wiem,nie lubię opowiadać o swoim życiu obcym osobą-Harry spojrzał się na mnie i uśmiechnął się ciepło. W jego policzkach ukazały się dołeczki
-My nie jesteśmy obcymi,tylko musisz nam zaufać prawda Niall?
-Prawda,zaufaj nam,a my ci pomożemy-Popatrzałam się na nich,po czym wzięłam głęboki wdech i oznajmiłam
-Dobrze spróbuję Wam zaufać,ale nie wiem czy to mi się uda ponieważ moi przyjaciele odwrócili się do mnie plecami i zostałam sama z tymi wszystkimi problemami
-A rodzina?-W ich głosach było można wyczuć troskę. Moja babcia przyniosła nam trzy kubki herbaty. Usiadła na swoim bujanym fotelu i zapadła w popołudniową drzemkę
-A rodzina wyparła się mnie dzisiaj rano-Powiedziałam to na jednym wdechu.Niall mnie do siebie przytulił.Owzajemniłam uścisk
Nie wiem,może ja się myliłam,ale zaczynam obdarzać ich zaufaniem. Gdy im to wszystko powiedziałam,to poczułam się trochę lepiej. Oni są jak lek na ból. Pomimo iż mam ból wewnętrzny to gdy oni są obok ten ból przemija.
-Nie przejmuj się Seleno,taka rodzina to nie rodzina. Oni nawet własnej córki nie umieli docenić,ale spokojnie my tutaj jesteśmy poto,aby ci pomóc wyjść z tej traumy-Teraz Harry zamknął mnie w swoim uścisku. Wtuliłam się w niego
-Nie pozwolimy,aby ktoś znowu skrzywdził naszą koleżankę-Niall poklepał mnie po ramieniu
-Dziękuję Wam za wszystko chłopacy,nie wem co by było gdyby nie Wy. Wygadałam się Wam i mi to trochę pomogło,ale musicie mi coś obiecać
-Co takiego?-Powiedzieli chórem,aż obudzili moją babcię,która podskoczyła 10cm w górę
-Że nikomu tego nie powiecie
-Obiecujemy,to co miało miejsce tutaj,pozostanie tutaj,oraz w naszych sercach. Bo tajrmnica to tajemnica,a tajęmnicę trzeba dotrzymywać,a nie rozpowiadać na prawo i lewo
-Mądre słowa Niall,bardzo mądre-Zaśmialiśmy się po czym wszyscy zrobiliśmy grupowego przytulasa

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz